Brandon Sanderson - Z mgły zrodzony (Marcin Popczyński)

Pierwszy tom trylogii

Oryginalny tytuł zawiera w sobie nazwę serii czyli "Mistborn" ("Zrodzony z mgły") oraz tytuł pierwszego tomu czyli: "The Final Empire" ("Ostatnie [lub ostateczne] imperium"). Polski tytuł to "Z mgły zrodzony" w zasadzie jest tylko tytułem serii. Brak tytułu pierwszego tomu czyli "Ostatnie Imperium". Namieszało to trochę w sieci i np. na stronie LubimyCzytac.pl można przeczytać, że tytuł tomu to "Z mgły zrodzony" i jest to pierwszy tom cyklu "Ostatnie Imperium" czyli dokładnie odwrotnie niż w oryginale. Pewnie nie ma to wielkiego znaczenia dla czytelnika, ale mnie zawsze denerwuje nadmierna swoboda tłumaczy, którzy niepotrzebnie zmieniają nawet tytuły.

Jeżeli wolisz słuchać to zapraszam do wysłuchania recenzji tego audiobooka w ostatnim podkaście (odtwarzacz z lewej strony). W audycji można usłyszeć także fragmenty audiobooka i samemu ocenić umiejętności lektora, które moim zdaniem są wyśmienite. Np. jedna z postaci Lestibournes znany też jako "Spook" mówi dialektem, co lektor oddał jako akcent lwowski - wyszło wyśmienicie.

Wracając do pisanej recenzji. Autor jak zwykle wyjaśnia sposób działania magii (o trzech prawach Sandersona pisałem tutaj: Droga Królów). Ułatwia to zrozumienie potęgi zrodzonych z mgły, ale także ograniczeń czy wręcz wad tej siły. Umiejętności "zrodzeni z mgły" czerpią "spalając metale". Jest ich kilka, każdy daje inne umiejętności. Podobnie jest ze stopami. Z tego co dotychczas napisałem mogłoby się wydawać, że autor wyjaśnił wszystko. Tak nie jest system "spalania metali" ma swoje tajemnice do końca książki, a wrogowie posiadają większe doświadczenie w ich używaniu.

W książce jest kilka wątków romantycznych, które jednak doskonale wpasowują się w treść. Autor porusza też kwestię zaufania. W zasadzie przez całą fabułę bohaterka zadaje sobie pytanie czy można innym zawierzyć. Czy ktoś, kto miał bardzo trudne dzieciństwo może zaufać innym?

Jedyną wadą audiobooka w moich oczach było tempo. Momentami niewiele się działo i książka robiła się odrobinę nudna. Na szczęście szybko przychodziła jakaś akcja. Szczególnie końcówka była bogata w wydarzenia. Lektor czytał doskonale (np. ten lwowski akcent). Szkoda tylko, że kolejnego tomu jeszcze nie nagrano po polsku - chyba zabiorę się za angielskiego audibooka.

Słowa kluczowe: fantasy
Autor recenzji:
Piotr Borowski
2017-01-03