George R.R. Martin - Recenzja "Poza murem" (Beyond the Wall) - Gra o Tron sezon 7 odcinek 6

Klasyczna opowieść o bohaterze, który wyrusza na wyprawę

Chyba główny wątek tego epizodu to wyprawa za mur. Można powiedzieć, że jest to klasyczna opowieść o wyprawie, po której główny bohater wraca, ale jest już inny. Wyprawa go zmieniła. Jest sporo humoru, np. rozmowa: "Nienawidzisz dzikich?", "Nie, tylko rudych". Jest także sporo walki, np. ta z niebieskookim niedźwiedziem, potyczka z oddziałem białych, a potem z całą armią. Niestety klasyczność, której spodziewałem się na początku zawiodła. Jon poszedł, wrócił i dalej był tym samym Jonem.

Rozumiem, że film ma swoje prawa. Aktorzy grają głównie twarzami. Widzowie chcą umieć ich rozpoznać. Dlatego chyba wszyscy poza murem chodzili bez czapek. Zimno, ludzie zamarzają, ale kto to by tam ubrał czapkę. Najważniejsze jednak jest, że mają miecze z zapalniczką. A tak przy okazji, mało kto pali fajki w Westeros. Ciekawe, czy autor nie lubi palaczy. Takie dywagacje przechodziły mi po głowie podczas oglądania.

Podsumowując to taki odcinek, gdzie mimo wszystko bardzo mało się dzieje. Oczywiście na wyprawie ginie kilka osób. Ogar musi się zmierzyć, ze swoim strachem przed ogniem. Nie znam się na fobiach, ale to trochę dziwne. Gdy atakuje cię ogromny niedźwiedź zombi, a ty się zaczynasz go bać dopiero wtedy, gdy zaczyna się palić. Ktoś być może się nie zgodzi i powie, że dużo się działo, ale to nie prawda. Dla widza najważniejsi są główni bohaterowie, bo wprawdzie zginęło trochę statystów, ale na tym etapie autor nie może już zabić nikogo ważnego. Tak więc gdy wyruszyła wspaniała siódemka wiadomo było, że nie wróci kilku pomniejszych.

Na koniec filmu widzimy pierwszy raz walkę białych wędrowców ze smokami. Swoją drogą ciekawe, czy smoka też można zamienić w zombi. Niedźwiedzia można było. No tak miałem rację, także smoka można zmienić. Nie są mnie wstanie niczym zaskoczyć. Wspomnę może jeszcze tylko, że niby było sporo ekscytujących rzeczy, ale jakoś tak nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Ginie jeden smok. Spodziewałem się tego. Tonie Jon Snow. Już raz zmartwychwstał, na pewno wszystko będzie dobrze. Znowu miałem rację. To już nie jest ta Gra o tron, kiedy wydarzenia jak np. "krwawe wesele" zaskakiwało. A szkoda. Niby dużo walki, ale nic zaskakującego. Niby dużo wydarzeń, ale żadnych zmian w głównym wątku fabularnym. Nuda, ale oglądam, bo mam jeszcze nadzieję, że wróci dawna dobra Gra o tron.

Słowa kluczowe: ekranizacja
Autor recenzji:
Konrad Murawski
2017-08-21